Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koraliki Toho. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koraliki Toho. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 15 stycznia 2015

I już połowa stycznia (2015) się zrobiła


Tak, tak, czas nie płynie, ale leci; jak dla mnie z ponaddźwiękową prędkością. Ani się obejrzałam, a stary rok minął. I może dobrze. Za ciekawy raczej nie był.

 Dobrze, że beading tak mnie zafrapował. Koraliki to wytchnienie i zabawa. Samo nawet ich oglądanie, przekładanie, przymierzanie kolorów i rodzajów już jest wejściem do innego świata i pozostawianiem uciążliwości codziennych poza sobą. A wędrówka po internetowych stronach z biżuterią, i w ogóle z rękodziełem wszelakim to już moja mania.

Właściwie bez przerwy staram się coś nowego wypleść albo uszyć. Oczywiście jak wcześniej się nauczę danego ściegu czy techniki. Ale ponieważ doświadczenia dużego nie mam, a  każdą prawie rzecz robię w jednym tylko egzemplarzu,  robótki te zabierają mi mnóstwo godzin. Jednak wcale nie uważam ich za stracone. Po prostu to lubię.


Bransoletka shamballa z perły oplecionej błękitnymi koralikami Toho

Bransoletka podwójna z pastylek Piasku pustyni i koralików Toho

Bransoletka shamballa z wiśniowych pereł na wiśniowym nylonowym sznureczku

Bransoletka z koralików Toho złotych i brązowych


Kolczyki z bladoróżowych pereł Swarovski i kryształowych Toho

Kolczyki z pereł Swarovski oplecionych koralikami Toho

Kolczyki z masy perłowej z motywem graficznym z miedzianymi elementami


środa, 28 maja 2014

Wyplatanie naszyjnika

naszyjnik z koralików Toho


bransoletka z koralików Toho

Wyplatanie naszyjników czy bransoletek z maleńkich, bo mierzących trochę ponad 2 mm koralików Toho nie jest może zbyt skomplikowane, ale na pewno dosyć mozolne. Trzeba się jednak skupić na tej czynności i uważać, bo każdy, najmniejszy nawet błąd, skutkuje potem nieprzyjemnie; po prostu trzeba pruć. Podobnie jak przy dzierganiu szydełkiem, czy robótce na drutach.

Ale za to prace takie, pochłaniające bez reszty prawie  moją uwagę,  równocześnie bardzo mnie odprężają psychicznie. Nie mam czasu na stresowanie się uciążliwościami dnia powszedniego, ani na rozpamiętywanie jakiś przykrych tematów. Nabieram koraliki na igłę, pilnuję kolorów i ilości, przyszywam, sprawdzam, zaciągam nitkę, nabieram koraliki na igłę, pilnuję kolorów, i tak dalej.

Robótki przybywa, wykształca się wzór i już widać, czy wybór koralików, koloru i wielkości był dobry i czy efekt końcowy będzie taki, jak to sobie założyłam.  To cieszy. Jest przyjemne. Zwłaszcza, jeśli praca wyszła piękna i staranna.

środa, 21 maja 2014

Japońskie koraliki najlepsze do beadingu



Niby zwykłe, szklane i takie drobinki, niewiele większe niż milimetrowe, a tak potrafią oczarować. Chodzi mi rzecz jasna o koraliki. Barwy tęczy prezentują kuleczki japońskie, a wśród nich przodują firmy Miyuki i Toho. Wyroby obu dostępne w Polsce.


Oprócz koralików potrzebne są nici nylonowe, specjalne, płaskie, rozmiarem dostosowane do dziurek w koralikach; sama używam nici One G produkowanych przez Toho. Nietanie są, oj nietanie. Ale prace przy ich użyciu zrobione pięknie się układają, fason trzymają, no i pozwalają na komfortowe stosowanie, bo nie plączą się, ani nie zrywają.


                                                                        koraliki Toho
Ważne są igły, a te muszą być cienkie, cieniutkie, tak aby uszko bez przeszkód mieściło się w koralikowej dziurce, czyli igły nr 10, 12 i 13, najlepiej John James. I możemy zaczynać beading. Teraz tylko dobór kolorów, wielkości i ściegów, i już można wyczarować parę kolczyków, bransoletkę czy naszyjnik;)